Szukaj

Kenneth R. Miller, Wielki projekt życia

Powrót do wszystkich dyskusji

Dyskutowany tekst


Autor: King/Kong
Data wysłania: 2005-05-22 06:26:09

Tytuł: Mała krytyka
Skoncentruje sie tutaj tylko na jednym przykladzie, który mnie zainteresował. Inne przyklady 'dowodów' na ewolucje sa oklepane i opieraja sie bardziej na zapewnieniach niz argumentacji [jak np. ten dotyczący 'pseudogenow']. Wyjasnienie moze byc takie, ze te struktury sa pozostaloscia po funkcjonalnych genach w wyniku zaburzen w genach regulujacych ich ekspresje, a nie duplikacji. Pozniej takie geny, na ktore nie dzialal dobor naturalny, kumulowaly mutacje, w wyniku czego staly sie niefunkcjonalne. Brak pewnych sekwencji w tych genach moze byc wynikiem delecji [mutacji polegajacej na ubytku fragmentu genomu]. A wiec te przyklady polegalyby na utracie informacji. Uczeni juz dawno temu zaobserwowali zjawisko zwane 'bezsensowna transkrypcja'. Polega ono na tym, ze ulegajacy ekspresji gen nie pelni zadnej funkcji w organizmie. Ja znam np. przyklad dotyczacy genu kodujacego bialko dla mt. [mitochondriów]. Roznie tłumaczy sie to zjawisko [np. sugeruje sie, ze jest to gen z mt., ktory ulegajac podczas ewolucji transferowi do jadra, trafil na 'niewlasciwy' promotor, co powoduje jego bezsensowna transkrypcje], ale powodem moze byc wlasnie zaburzenie w regulacji ekspresji genow. Bialka dla mt. czy plastydow, a kodowane w jadrze, ulegaja translokacji do tych organelli. Ale nie dzieje sie to tylko przed podzialem tych struktur, ale tez na biezaco podczas 'wymiany' zuzytych bialek w organellach. Te wymiane umozliwiaja skomplikowane systemy sygnalizacji miedzy np. mt. a jadrem regulujacym ekspresje tych genow. Wystarczy jakiekolwiek zaburzenie w takiej regulacji [np. przez jakas mutacje w genach regulatorowych] i mamy bezsensowna transkrypcje.
Teraz skoncentruje sie na opisanym eksperymencie dotyczacym przeszczepienia 'zebotworczych' komorek myszy do nablonka kurczecia. Autor powolujac sie na rozne doswiadczenia argumentuje, ze rozwoj 'zebow' u kurczecia dokonal sie z komorek kurczecia. Bardzo mnie to dziwi, poniewaz komorki ulegaja zroznicowaniu na bardzo wczesnym etapie ontogenezy. Rozne komorki roznicuja sie z komorek macierzystych i gromadza, tworzac tkanki takie jak zeby. Bodzcem do przyjecia przez komorke macierzysta struktury takiego a nie innego typu komorki moze byc 'pobudzenie' przez otaczajace ja komorki gotowej tkanki. Wystarczy, ze komorki zaczna sie 'stykac' [pozostawac w stanie adhezji] i takie zjawisko nastapi [wykorzystuje sie je w terapii komorkami macierzystymi]. Eksperyment przeprowadzono w 1980 roku, wystarczy poczytac podreczniki do biologii z tego okresu, aby sie przekonac, jakimi narzedziami badawczymi dysponowali wowczas biologowie, tak ze jakos trudno mi uwierzyc, ze narzedzia te pozwolily badaczom na precyzyjne okreslenie, ktore komorki naleza do myszy, a ktore do kurczecia!
Po drugie, pierwszy raz spotkalem sie z tym argumentem majacym przemawiać za ewolucja i moim zdaniem jest on natury bardzo watpliwej! Moim zdaniem opowiesc ta co najwyzej pokutuje na peryferiach biologii i ma tę sama wartosc, co przekonanie biologow z 1980 r., ze wycinanie intronow moze byc skutkiem 'omijania' sekwencji niekodujacych przez polimeraze RNA;).

pzdr
KING

Data wysłania: 2005-05-23 23:56:45

Tytuł: Jeszcze słowo o pseudogenach..
Jeszcze raz przeczytałem artykuł K.R. Millera i przeanalizowałem fragment dotyczący pseudogenów, a właściwie 'rodziny genów kodujących hemoglobiny'[konkretnie szóstego genu]. Tak mnie jakoś tknęło, czy czasami gen ten nie występuje u innych ssaków [z naczelnymi włącznie]. Z tego, co autor pisze, nie można tego wywnioskować. Więc skoro jest właściwy tylko ludziom, to wnioski autora stanowią małe poparcie dla TE! Nie chodzi o to, czy występuje on u innych ssaków w ogóle, ale czy jest taki sam! Autor coś mętnie pisze, że brakuje mu jakiejś sekwencji uniemożliwiającej transkrypcje, a co za tym idzie ekspresje. Jak mniemam, Millerowi chodzi o obszar promotorowy. Taki 'okaleczony' gen rzeczywiście nie może ulegać ekspresji. Jak wcześniej pisałem, przyczyna uszkodzenia genu może tkwić w delecji, w tym przypadku obszaru promotorowego. Często się zdarza, że ważniejsze geny występują w wielu kopiach, gdyż jest na nie wieksze zapotrzebowanie i geny hemoglobiny nie stanowią tutaj wyjątku! Wcześniej przedstawiłem hipoteze o zakłóceniach w ekspresji niektórych genów, polegających na zmianach mutacyjnych w genach regulujących ich ekspresje. Teraz dodam inną koncepcje: Być może na poziomie genów działa jakiś mechanizm molekularny, który odrzuca uszkodzone geny i 'zajmuje się' dobrymi [i stąd (zapasowe??) niektóre geny które teraz traktowane są jak 'pseudogeny'], być może istnieją jakieś mechanizmy wchodzące w skład jakiegoś systemu naprawczego, umożliwiającego 'sterowaną duplikacje' genów? Może sie to dziać np. podczas crossing over... Być może niektóre geny są najpierw transkrybowane, pozniej 'przepisywane' na drodze 'odwrotnej transkrypcji' i wstawiane do genomu [w celu wytworzenia 'zapasu'], a dzieje sie to tak rzadko, gdyż mutacje, poważne uszkodzenia genów, to tak rzadkie zjawisko, że nauka jeszcze tego nie odkryła! Genom jest bardzo dynamiczny, wystarczy poczytać o 'hockach klockach', jakie się dzieją w limfocytach, aby sie o tym przekonać [czy o transpozonach]. 'Zaśmiecenie' genomu może być spowodowane właśnie takimi 'odrzuconymi' genami... Oczywiście, to wszystko to tylko luzne hipotezy, niemniej mało jeszcze wiemy o tym, co się dzieje w komórkach i długo nie będziemy wiedzieć wszystkiego, więc póki co, każde wyjaśnienie musi być brane pod uwage! Osobiście nie widze powodu, aby darwiniści przywłaszczali sobie monopol na prawde, zwłaszcza tam, gdzie interpretacja dopuszcza wiele możliwości!
Z tymi teoriami jest tak, jak z metaforą M. Ridleya z jego książki 'Czerwona Królowa'. Napisał on, że 'obserwując zmoczoną jezdnie, możemy zaproponować kilka teorii wyjaśniajacych ten fakt: ktoś jezdnie polał wiadrem, przejechała polewaczka, padał deszcz itd. itd...
Swoją drogą logika ewolucjonistów bardzo mnie dziwi, bo jeśli chodzi o identyczne sekwencje dla np. niektórych obszarów promotorowych czy terminacyjnych, zakładaja oni niezależną ewolucje. Często się zdarza, że geny w sekwencjach 'liderowych' zawierają podobne lub takie same sekwencje sygnalizacyjne i to też przypisuje sie niezależniej ewolucji! Więc dlaczego niektóre przypadki 'rodzin wielogenowych', czy 'podobnych domen' w różnych genach, tłumaczy się duplikacjami czy np. 'tasowaniem egzonów??
W porównaniu ze spekulacjami oponentów wywód Behego jest jasny i klarowny.

Autor: KK
Data wysłania: 2007-12-23 17:52:59

Tytuł: Oko za oko - nowe spojrzenie na ewolucję oka.
Swego czasu przeprowadzono symulację komputerową ewolucji oka, pózniej Dawkins podsycił wszystko swoja demagogią, upraszczając wszystko, używając dla skomplikowanych elementów oka takich określeń,jak "fotokomórki" czy zwoje nerwów", "okablowanie" itd. Ewolucjoniści w naszym kraju, tacy jak Paweł Poręba, aż do znudzenia powoływali się na te motywy i siejąc oszukańczą propagandę zwodzili laików!

Jak donosi przedostatni nr "Świata Nauki", oko nie jest wcale takim prostym organem, jak wcześniej przyjmowano. Otóż po dopływie nowej wiedzy oko kojarzy się bardziej z komputerem niż kulką wyścieloną siatkówką z fotoreceptorów i gąszczem kabli plus tęczówka, której genezę Dawkins przypisał "przypadkowemu mięśniowi, który pojawił się w oku". Obrabianie informacji zaczyna się już na poziomie siatkówki, a oko - jak się wydaje - może sterować akomodacją czy zwężaniem zrenic we współpracy z mózgiem.

Jak widać postęp prawdziwej nauki obala kolejne mity prostackiego
neodarwinizmu.

Informator

     
  

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach ZGL "Nauka a Religia", napisz o tym na ten e-mail: darsag@wp.pl

  
     

Odwiedza nas 63 gości oraz 0 użytkowników.